czwartek, 27 kwietnia 2017

Najpierw wiadro pomyj

Wiecie dlaczego bloga nie powinno się pokazywać znajomym ani rodzinie?
Ano, że bloga piszemy dla anonimowych czytelników, względnie dla takich znajomych , których widujemy raz na ruski rok.
Bo kiedy ja sobie szrejbne coś na blogu - a zazwyczaj moje wpisy są albo bardzo emocjonalne, szczere czy do bólu prawdziwe lub choćby pokazujące drobne zmiany w mieszkaniu...
to ja już nie mam o czym rozmawiać z przyjaciółkami...


I pewnie stąd moja taka długa przerwa.
Ponadto wciągnął mnie instagram. Nie musze się wysilać na tekst, chociaż lubię pisać...
Wiecie pierdylnę sobie fotkę, która wybiorę z tysiąca, żeby pokazać jak jest miło i przyjemnie, a takie zazwyczaj życie ukazują , choć wszyscy wiedzą że życie nie jest czarno - białe.
I nawet to coś dziś jest smutne, jutro może mnie bawić do łez.
Bo to zależy od mojego stanu emocjonalnego oraz okoliczności przyrody...


Bo ja taka jestem - raz rzygam tęczą, a raz kopie doły...


Ponadto jestem już zmęczona...tak mam dopiero 42 lata a już jestem zmęczona życiem...


Codziennym wstawaniem do pracy, odwożeniem - w atmosferze różnych stanów emocjonalnych - mojej córki do przedszkola / ps. żeby nie było pisze zarówno o jej jak i moich stanach równowagi psychicznej, a czasem jej braku/, powrotami do pracy, wracaniem z pełnymi siatami by stwierdzić że nie kupiłam nic na obiad, codziennym wymyślaniem posiłków...


Jestem zmęczona pracą w korporacji. Dla której poświęciłam 20 lat swojego życia.
Naprawdę po tylu latach powinnam pracować choćby godzinę krócej :P


A wiecie co?
Najlepsze jest to, że wystarczy jutro wstać prawą nogą , włączyć przyjemną muzyczkę, aby te wszystkie smuty zniknęły precz, moje problemy wydały się odległą galaktyką...


Ale dziś jest dziś i dziś pozwalam sobie dać ujścia złym emocjom...


Nawet jeśli jutro może być tak :



poniedziałek, 9 stycznia 2017

To nie jest pożegnanie...


Założenie bloga to była jedna z najbardziej trafnych decyzji…

Szczególnie  początki, gdzie blog pełnił bardziej funkcję internetowego pamiętnika. Internetowego, gdyż świadomość bycia czytaną i komentowaną oraz życzliwie przyjęta bardzo mi pomagała radzić sobie z codziennością, która nie zawsze była dla mnie łaskawa.

Oczywiście z zewnątrz wszystko wyglądało okej. Zdrowe dzieci, zdrowy mąż, zdrowa Ja.

A mimo to nie radząca sobie z chyba bardziej sama ze sobą i ze swoją frustracją…

W miarę upływu czasu, a w szczególności „starzenia się” dzieci J, moje problemy zmieniały się, adekwatnie do wieku dzieci, ich wymagań oraz potrzeb.

W całym tym rodzinnym życiu bardzo zaniedbałam siebie i swoje potrzeby…

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Balans.


Rok 2017 ogłaszam rokiem balansu.

Żadnych gwałtownych, wyszukanych, noworocznych postanowień.

Jestem zbyt słaba psychicznie na konsekwentne trzymanie się wyznaczonego celu.

Co nie znaczy że np. nie chciałabym schudnąc. Chciałabym i to bardzo, wierzcie mi, że zrzucenie 10kg bardzo by mi poprawiło samopoczucie. Ale żeby to osiągnac nie wystarczą dobre chęci... Trzeba podjąc pewne działania. Samo się nie zrobi...
Ale zboczyłam z głównego tematu....

Balans...

piątek, 2 grudnia 2016

Świąteczne dekoracje w grudniu

Niczym jak markety w październiku, ja zaczynam dekoracje świąteczne już w listopadzie.
Grudzień czeka na choinkę.
Ale wcześniej trudno mi się oprzeć wszelkim inspiracjom
aby nie próbować czegoś przemycić u siebie w Salonie.
Najbardziej popularne dekoracje u mnie to

1. Renifer zwany potocznie Rudolfem


poniedziałek, 21 listopada 2016

Dzieci nam się starzeją ...

Jak to mówią?
Po dzieciach widać jak ten czas leci...
My stoimy w miejscu, a dzieci nam rosną.
Hanka w tym roku skończyła 4 latka.
To już duża i mądra pannica.
Wie jak zadbać o swoje, czasem wymusić, czasem przymilić.
Jaka jest Hania?
Przede wszystkim...śliczna...jak każda córka swojej matki :)
Urocza, miła, uparta, zdolna, uśmiechnięta, czasem marudna.
Uwielbia Elzę z krainy Lodu, polubiła się z kredkami i uwielbia kolorować,
bardzo lubi pomagać mi w kuchni.
Za to nie cierpi sprzątać swojego pokoju.
Zawsze, ale zawsze woła albo pomocy,
albo boli ją wtedy noga, ręka i bardzo ciężko ją
zmobilizować do porządków.
Weekend był pod hasłem imprezy urodzinowej.
Ze względu na małe warunki lokalowe odbyły się dwie imprezy.
Zmęczona ale szczęśliwa witam poniedziałek. Odpocznę w ...następną sobotę :)
Parę kadrów z naszej imprezki

poniedziałek, 14 listopada 2016

Czas na "gwiazdorzenie"...

Kochane moje kobitki nadchodzą święta a wraz z nimi świąteczne oferty w dyskontach.
Jak co roku u mnie dominuje motyw "#gwiazdy.
Gdzie tylko mogę przemycam je w mieszkaniu.
Mam nadzieję, że nadmiar gwiazd będzie sprzyjał aby pomału
wczuć się w klimat Świąt.


#pokójHanki

Komoda to biedronkowy łup

wtorek, 8 listopada 2016

Pożegnanie jesieni...

Małymi kroczkami żegnamy jesień.
Ostatni spacer na którym udało nam się zebrać dużo liści.
Coraz zimniej.
Dziś już skrobałam szybki w aucie.
Za to w domu przez chwilę zrobiło się pięknie jesiennie :)



poniedziałek, 24 października 2016

Sezon grzewczy u alergików.

Jestem przekichanym alergikiem.
Na pyłki, na kurz, na sierść.
Najgorsze jest to że nos mam zapchany praktycznie cały rok.
Pomyślałam, ze w tym roku może ułatwię sobie życie i kupię do mieszkania
Nawilżacz powietrza...


Najpierw zrobiłam research oczywiście w internecie...i szczęka mi opadła... :(


Taki wybór : różnorodność modeli, cen, typów. I zamiast większej wiedzy, mam w łowie mętlik.
Na co zwrócić uwagę przy zakupie nawilżacza?


Najpierw musiałam sobie odpowiedzieć na parę pytań.
Modele różnią się miedzy sobą :
- ceną,
- wielkością,
- designem,
- ilość litrów wody,
- głośnością (ilość db)
- autostop - funkcja wyłączenia gdy brakuje wody,
- automatyczna regulacja czyli wbudowany higrostat, lub hydrostat,
- poziomem nawilżania
- dodatkowe funkcję np. jonizator
- wygoda czyszczenia
- wymienne filtry


No to lecimy :
1.
Firma Beabe . Znana szczególnie matkom małych dzieci. Wśród ich oferty znalazłam nawilżacz i bardzo przyjemnym designie
Praktycznie trudno dostępny. Ja namierzyłam w tym Sklepie


piątek, 21 października 2016

Jak najprościej ocieplić wnętrze i coś do przechowywania...


Podczas mojej obecności na Jyskowym evencie, oprócz mebli urzekły mnie też ich dodatki.
Tak sobie myślę co zrobić aby nadać wnętrzu przytulności.
Dodatki, odpowiednie naświetlenie.


Lubię jesień. To dla mnie idealna pora na zapalanie świec w domu, wyciąganie ciepłych kocy.
A żeby ich co chwila nie sięgać z szafy, dobrze mieć coś pod ręką.
U mnie sprawdza się kosz Fladis z Ikea.
W podobnej cenie możecie też nabyć w Jysku.


Nie ukrywam iż często do niego zaglądam. I jak sobie coś upatrzę to czekam na przecenę.
Regularna cena jest dla mnie dość wysoka...


Dziś ostatni dzień na zakup każdej rzeczy, nawet przecenionej minus 15% rabatu...
Może wpadnie wam coś w oko


Druciany kosz na bieliznę w wersji oswojonej do Salonu :) lub Sypialni

czwartek, 20 października 2016

Gdzie byłam jak mnie nie było ... czyli nowości z Jyska :)

No tak to pierwszy raz mam za sobą.


To był mój pierwszy raz :
- w Warszawie
- na spotkaniu bloggerskim
- evencie Jyska
- w Galerii...


To ostatnie to nawet jest już anegdotą.
Pojechał ze mną mąż, którego namówiłam tylko dlatego, że gdy ja będę się rozbijać na jyskowych salonach, On będzie miał 4 godziny na szwędanie się po Galerii.
Akurat mój mąż sam sobie kupuje ubrania, więc nie narzeka. Spotkanie było w Galerii Freta.
No cóż, może i jestem dzieckiem PRL, ale galeria to galeria...prawda?
A nasza galeria okazała się Galerią tak jakby sztuki, lokalem wynajmowanym na eventy :))
Mina zarówno moja i meża - bezcenna. Przed natychmiastowym powrotem do Kalisza, uratowała nas ładna pogoda i ochota męża na zwiedzanie Warszawy.
I tak o to krótki wstęp mojego przyjazdu do stolicy...


Tymczasem Ja...pykałam sobie zdjęcia, podglądałam inne bloggerki, które znałam z widzenia, ale moja kapuściana głowa za chiny nie mogła przypasować osoby do bloga.
Wysłuchałam prelekcji, zjadłam parę ciasteczek (pyszota), poznałam na żywo Natalie Nguyen
/niestety pan fotograf się nie postarał i nie mam selfie , smuteczek, buuu/.
Z wielką przyjemnością uczestniczyłam w warsztatach prowadzonych przez Paulę (nie Paulinę ;).
Na żywo mogłam pomacać mebelki, które dostępne są tylko w ofercie internetowej.
I mimo wrodzonej nieśmiałości, buraka na twarzy,  udało mi się zapoznać kilka fajnych dziewcząt o podobnych pasjach...
Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Weronikę, Monikę, Ilonę, Paulę i oczywiście zachęcam do odwiedzenia ich blogów :)


A teraz konkrety.


Post nie jest sponsorowany. Dałam się przekupić za lampion, hehe...


Żartuję, było fajnie i po prostu chce się z wami podzielić swoimi wrażeniami no i zdjęciami...
A więc..? Lecimy :
 * styl boho. Mam już podusię, czas na dywanik? :)





środa, 12 października 2016

Mój Salon z aneksem kuchennym

SPÓJNOŚĆ.
Odkąd mamy kuchnię w Salonie mały kroczkami do niej dążyłam.
Miał na to wpływ finansowy dołek, ale również brak koncepcji.
Natchnienie przyszło samo.
A takie są jego efekty :

Kuchnia z Salonem /jeszcze z fragmentem starego stołu/

poniedziałek, 10 października 2016

Drugie życie, czyli plakaty b&w do pokoju dziecka

40 lat minęło...ale dziś nie o tym, bo to dawno i nie prawda :PP
Podczas generalnych porządków wpadły mi w rękę "dyplomy"
które oboje z mężem dostaliśmy na urodziny.
Jakoś nie miałam serca ich wyrzucić.
Ale najwyższy czas pogodzić się z metryką i iść dalej...no to idę..
a raczej biorę i nadaje im drugie życie.

No cóż plakatów u mnie nie brakuje, także niech nie zdziwią was kolejne
do kolekcji.
Dziś postawiłam na wykorzystanie grafik do pokoju Hani.
Tylko jeszcze nie wiem gdzie je powieszę gdyż na razie pokój córy stał się składzikiem na stare meble, które wciąż czekają na nowych właścicieli :)




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...