piątek, 28 kwietnia 2017

Uzależnieni są wśród nas

Diagnoza nieprzypadkowa.
każdy jest od czegoś uzależniony...jedni od fajek, drudzy od wódy, trzeci od obżarstwa...
Są też takie subtelniejsze jak - zakupoholizm...Dopóki nie grozi mi komornik, to chyba problemu nie ma co???


A tak poważnie...Nic nie daje takiego dreszczyku emocji jak - oczekiwanie na kuriera...
jesssu nawet zakupy w sklepie nie dają mi takiej frajdy, jak zakupy w internecie...czy przyjdzie takie jak na zdjęciu, czy będzie pasować???


Mój mąż, robiąc porządki w szafie i piwnicy wypomniał mi 40 par butów ... Jak na cały rok to chyba nie jest źle???
No cóż, biedak nie wiedział, że buty to tylko kamuflaż ... dobrze że nie policzył...torebek :)))


Tak torebek mam dużo...niestety jest tylko jeden kłopot.
Buty mogę zmieniać codziennie, z torebkami już tak łatwo nie jest ze względu na ich zawartość...którą nie zawsze w całości przeniosę i potem okazuje się że jak na złość, brakuje mi świstka z torebki, którą miałam w poniedziałek, a w środę brakuje pomadki, którą zostawiłam we wtorkowej...istny zawrót głowy...


Natomiast przyznam wam się, ze zawsze pod koniec miesiąca, robię remanent wszystkich torebek i mam największego banana jak uda mi się uzbierać ok.50zł !...i wtedy bardzo się cieszę, że czasami zamiast do portfela wrzucam drobniaki do kieszonki w torebkach , yupiiii


A teraz prezentuje najnowszy nabytek. Hit sezonu 2017 !


Cirkules bag czyli okrągła torebka...Mięciutka skóra, śliczny marynarski kolor...Podziwiajcie ze mną :)











a czy ktoś się stęsknił za #zwyklakami z kibla ???







czwartek, 27 kwietnia 2017

Najpierw wiadro pomyj

Wiecie dlaczego bloga nie powinno się pokazywać znajomym ani rodzinie?
Ano, że bloga piszemy dla anonimowych czytelników, względnie dla takich znajomych , których widujemy raz na ruski rok.
Bo kiedy ja sobie szrejbne coś na blogu - a zazwyczaj moje wpisy są albo bardzo emocjonalne, szczere czy do bólu prawdziwe lub choćby pokazujące drobne zmiany w mieszkaniu...
to ja już nie mam o czym rozmawiać z przyjaciółkami...


I pewnie stąd moja taka długa przerwa.
Ponadto wciągnął mnie instagram. Nie musze się wysilać na tekst, chociaż lubię pisać...
Wiecie pierdylnę sobie fotkę, która wybiorę z tysiąca, żeby pokazać jak jest miło i przyjemnie, a takie zazwyczaj życie ukazują , choć wszyscy wiedzą że życie nie jest czarno - białe.
I nawet to coś dziś jest smutne, jutro może mnie bawić do łez.
Bo to zależy od mojego stanu emocjonalnego oraz okoliczności przyrody...


Bo ja taka jestem - raz rzygam tęczą, a raz kopie doły...


Ponadto jestem już zmęczona...tak mam dopiero 42 lata a już jestem zmęczona życiem...


Codziennym wstawaniem do pracy, odwożeniem - w atmosferze różnych stanów emocjonalnych - mojej córki do przedszkola / ps. żeby nie było pisze zarówno o jej jak i moich stanach równowagi psychicznej, a czasem jej braku/, powrotami do pracy, wracaniem z pełnymi siatami by stwierdzić że nie kupiłam nic na obiad, codziennym wymyślaniem posiłków...


Jestem zmęczona pracą w korporacji. Dla której poświęciłam 20 lat swojego życia.
Naprawdę po tylu latach powinnam pracować choćby godzinę krócej :P


A wiecie co?
Najlepsze jest to, że wystarczy jutro wstać prawą nogą , włączyć przyjemną muzyczkę, aby te wszystkie smuty zniknęły precz, moje problemy wydały się odległą galaktyką...


Ale dziś jest dziś i dziś pozwalam sobie dać ujścia złym emocjom...


Nawet jeśli jutro może być tak :



poniedziałek, 9 stycznia 2017

To nie jest pożegnanie...


Założenie bloga to była jedna z najbardziej trafnych decyzji…

Szczególnie  początki, gdzie blog pełnił bardziej funkcję internetowego pamiętnika. Internetowego, gdyż świadomość bycia czytaną i komentowaną oraz życzliwie przyjęta bardzo mi pomagała radzić sobie z codziennością, która nie zawsze była dla mnie łaskawa.

Oczywiście z zewnątrz wszystko wyglądało okej. Zdrowe dzieci, zdrowy mąż, zdrowa Ja.

A mimo to nie radząca sobie z chyba bardziej sama ze sobą i ze swoją frustracją…

W miarę upływu czasu, a w szczególności „starzenia się” dzieci J, moje problemy zmieniały się, adekwatnie do wieku dzieci, ich wymagań oraz potrzeb.

W całym tym rodzinnym życiu bardzo zaniedbałam siebie i swoje potrzeby…

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Balans.


Rok 2017 ogłaszam rokiem balansu.

Żadnych gwałtownych, wyszukanych, noworocznych postanowień.

Jestem zbyt słaba psychicznie na konsekwentne trzymanie się wyznaczonego celu.

Co nie znaczy że np. nie chciałabym schudnąc. Chciałabym i to bardzo, wierzcie mi, że zrzucenie 10kg bardzo by mi poprawiło samopoczucie. Ale żeby to osiągnac nie wystarczą dobre chęci... Trzeba podjąc pewne działania. Samo się nie zrobi...
Ale zboczyłam z głównego tematu....

Balans...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...