wtorek, 5 kwietnia 2016

Jak zająć 4latkę na dłużej niż 5 minut ale z..pewnymi konsekwencjami

Najpierw uszykuj składniki.
Ja wykorzystałam te, którym kończyła się data ważności :)
Resztę pozostaw kreatywności czterolatki.


WAŻNE : tylko udawaj, że próbujesz...grozi rozstrojem żołądka :P


przygotowania do "zupy pomidorowej" :)



a konsekwencje?  
no chyba nie muszę pisać, wszyscy widzą ten chaos po "gotowaniu"...
choć przyznaje bez bicia, więcej czasu dla siebie podczas zabawy niż spędzone na sprzątaniu, także warto :)

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. pyszaja :)
      ale wziełam ja na węch :)))

      Usuń
  2. A ja już się nie mogę doczekać takich dzieciaczków w domu :) zapewne wtedy będę do ciebie wpadała po rady :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas podobnie. Hihi, ale wiesz dzięki takiej zabawie może rośnie mały MasterChew.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie...rośnie nowe pokolenie Masterchefów :))

      Usuń
  4. U nas podobnie. Hihi, ale wiesz dzięki takiej zabawie może rośnie mały MasterChew.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre! Stosujemy , w rożnych wersjach ;)
    Także pt mamo pomyje garnki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale twoje już starsze...moja za mała na gary :P

      Usuń
  6. Bardzo fajny pomysł! Hanka i Jaś mają te same fartuszki. Mogłaś jej jeszcze czapę założyć. My mieliśmy jeszcze nie dawno taki etap. Jaś na swoje urodziny pomagał kroić składniki do sałatki i na Święta też. A tak na co dzień jak coś robię to mi pomaga. Ale wtedy więcej tłumaczenia niż robienia. Ale lubię to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fartuch jest fenomenalny...świadomie kupiony bo Hania miała faze na piratów :)
      czapa jest, ale o niej zapomniałam :P

      Usuń
    2. dobrze, że był zapasowy, bo ten pierwszy był cały zalany wodą.
      Ogólnie całą musiałam ją przebrać..ale co tam...była zabawa :)

      Usuń
  7. Hehe, to była kiedyś ulubiona zabawa Elizy. Bawiła się w nią z taką częstotliwością, że sama rozumiesz- mąka, cukier itp aż tak szybko się nie przeterminowują :)
    A ta radocha, jak dałam Jej na przykład kolorowy kisiel i barwił całą masę- bezcenne! Lila woli robić "mikstury" na działce- trochę trawy, trochę patyków, trochę kwiatów (i tu się jednak złoszczę!), woda i gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawy z woda są najlepsze. Hania uwielbia lać, przelewać, wylewać :)

      Usuń
  8. O tak, dzieciaki zdecydowanie lubią takie zabawy. Moja Anka tylko czeka, aż odstawimy naczynia do zlewu (najlepiej z resztkami płynów i jedzenia ;-) i od razu rusza do akcji robić mikstury. To zdumiewające, jak coś takiego może ją wciągnąć. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje...każdy komentarz mnie uskrzydla...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...