środa, 31 października 2012

Perfekcyjna Pani Domu


Uwielbiam siedzieć w domu rozglądac sie dookoła i napawać siś swoim zamiłowaniem do perfekcyjności...
Jestem dumna z doboru koloru ścian, dodatków-podkolor ścian :-), połączenia 3 funkcji w jednym pokoju : sypialni, jadalni, gościnnego, o kurcze wyjdzie więcej..telewizyjnego, komputerowego, czasem zabawowego (jeśli tylko syn ma ochotę w coś pograć)...
Takie idealne gniazdko 50m2 dla naszej kochanej trójki... Ale jak wiadomo nic nie trwa wiecznie...

Na swiat pcha sie zdiagnozowany już po amnipunkcji, tzw. kariotyp żeńskii .. i nagle mój mieszkalno-funkcjonalny świat zaczyna się kurczyć...Najpierw pojawiło sie łóżeczko, na szczeście w pokoju syna (dzięki bogu przyzwolił na to), fotelik (na szczęście na szafie), bujaczek, tu już gorzej, na razie na łóżeczku, no i wózek, na nieszczęście w naszym pokoju (choć szukając pozytywnego aspektu, w kolorze nawet, nawet pasującym do wnętrza naszego pokoju 3D..hehe...
Robi mi się ciasno..nie tylko w brzuchu (choc to pewnie kwestia paru dni, termin mam na 15stego)....
A ponieważ mam te parę godzin dla siebie, jak syn w szkole, mąż w pracy (dzwoniący co prawda dośc często z pracy czy aby to "już" - tak jakbym miała zapomniec w tym kulminacyjnym momencie do niego zadzwonic- biedak po prostu cały czas liczy że w końcu wyrwie sie z pracy) więc siedze i myśle i marze...W myślach burzę ściane pomiędzy kuchnią a dużym pokojem, dzieki temu udaje mi sie wydzielic przy oknie miejsce na zabudowanie małego pokoju, ktory przeznaczyłabym na mini sypialnie, w marzeniach wysyłam zgłoszenia do programów typu dekoratornia, i oczami wyobrazni widze ....
Aach, dośc. Na razie jest dobrze tak jak jest. Odbiegłam od głównego tematu.
Kocham porządek. Może to jest nawet jakaś paranoja. Bo odkąd siedze na zwolnieniu w domu, co chwile coś przestawiam, wycieram. Nie potrafie usiedziec spokojnie przy kompie, jeśli nie daj boże mój wzrok padnie na krzywo stojące krzesło przy stole, komodę uświnioną palcami, widocznymi tylko pod odpowiednim kątem siedzenia...itp. I jakoś nie mogę się przyzwyczaic do myśli, że za parę dni to wszystko albo nie będzie miało znaczenia, albo moja frustracja sięgnie zenitu...
Jedynym ratunkiem jest myśl, że jestem kobietą, która szybko potrafi się zaadoptowac do nowej rzeczywistości, a to tylko dzięki swoim , czasem nieświadomym zamiłowaniom do skrajnych zachowań, co dośc często jest zauważalne przez mojego męża. A szczegolnie gdy po mnie sprząta!!
Jak nazwac zamiłowanie do porządku czy odwiecznym bałaganiarstwem???
No wczoraj wytłumaczylam mu to prostym przykładzie...- co prawda burdel w kuchni zostawiłam, ale obiad cud zrobiłam :-)))))..w moim stanie??? Podwójny miracle..hihihi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje...każdy komentarz mnie uskrzydla...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...