czwartek, 4 grudnia 2014

Bliskość

Jak ważny dla mnie jest rytuał pół godziny dla rodziny przekonałam się gdy moja FRUSTRACJA sięgnęła zenitu...
A nikt lepiej ode mnie nie wie, że niezaspokojenie podstawowej potrzeby, w moim przypadku to właśnie BLISKOŚĆ to szybka droga do konfliktów i nieporozumień...
Z całych sił próbuje przekonać małża, że w dobie gdy brakuje nam wiecznie czasu, gdy jesteśmy zabiegani (opieka nad teściami, fizjoterapia, dodatkowe zajęcia po pracy, nie pisząc już o zwykłych domowych porządkach, przygotowaniu posiłków, lekcje z młodym) a wieczorami po prostu padamy na pysk, czas spędzony z dziećmi jest czasem :
primo
- który nigdy nie wróci
secundo
- jakość tego czasu działa na naszą korzyść.
tercio
- to też okazja, abyśmy zbliżyli się do siebie, gdzie podczas zabawy, wygłupów z dziećmi jest szansa aby się wyluzować, potrenować przeponę od śmiechu, skraść buziaka w trakcie :)
......................za to :
- męczy mnie próba rozmów gdy w tle słyszę rozgrywki ligowe czy to siatkówki czy piłki nożnej
- męczy mnie rozmowa gdy druga osoba wpatrzona w monitor (telewizora, laptopa, tableta, bądź telefonu - tylko nie myślcie, że się przechwalam sprzętem w domu <gorzki żart>) udaje, że mnie słucha "ależ, Kochanie, mów, mów, ja Cię słyszę" -  a Ja po prostu czuję się ignorowana i lekceważona
- męczy mnie podejmowanie prób zabaw z dziećmi, z dodatkowym "kompanem" - migoczącym ekranem TV


Nie jestem święta.


Naturalnym resetem w naszej rodzinie był TELEWIZOR bądź INTERNET w domu...
Relaksujący film lub kolejne przygody "Ally Mc Beal" (wpisz cokolwiek, co cię bawi lub wycisza), poczytanie postów u moich blogowych koleżanek, przygotowanie posta na własnym blogu - to są te drobne przyjemności, na które przed urodzeniem Hanki - mogliśmy sobie pozwolić -
teraz też możemy, ALE, Ja mogę zamknąć laptopa, Ja mogę zgasić telewizor w trakcie nawet ulubionego serialu ...bo dla mnie największą wartość ma bycie RAZEM...film mogę obejrzeć w weekend, lub jak dzieci pójdą spać...


A tak naprawdę to coraz mniej podejmuje TYCH PRÓB...


Czuję BETON...na razie napierdalam w niego siekierką (czytaj, próbuje nawiązać dialog z małżem i przekonać go jakie to ważne), choć może znajdę jakieś inne wyjście?