Moja terapeutyczna droga była bardzo wyboista.
Zaczęła się od mitingów DDA, po których czułam jak z każdym kolejnym spotkaniem, coś mi spada z pleców. i czuje się o niebo lżejsza.
Niestety, z przyczyn imigracyjnych musiałam terapie przerwać...
Po powrocie do Polski, znów pojawił się niedosyt. W końcu ziarenko zostało zasiane. A moja potrzeba zrobienia w końcu coś ze sobą silnie zakorzeniona...
Po drodze jednak pojawił się inny problem. Bo DDA często same piją albo wiążą się z osobą uzależnioną.
No....Ja się związałam.
Trafiłam na Al-Anon. To takie spotkania dla żon alkoholików (zresztą o moich doświadczeniach możecie poczytać na początku blogowania).
"Przy okazji" uczęszczałam na terapię dla osób współuzależnionych.
Pomogło mi to realnie ocenić moją sytuację rodzinną. Nie obwiniać się za picie męża...
Suma summarum moja wyboista droga,a po drodze ...
śmierć ojca - alkoholika, kata i przemocowca - po śmierci którego jedyne co czułam to - ulgę - ; rozwód - po którym mimo świętego spokoju - czułam ogromną porażkę, ból i poczucie porażki;
terapia małża i ponowne zejście...
zaowocowało potrzebą ponownego skonfrontowania się z przeszłością.
Bo wcześniejsze terapie bazowały jednak na próbie zmian Tu i Teraz... A Ja wciąż czułam potrzebę zmian w swoim życiu, ogarnięcia tego bagna które czułam w środku, mimo, że na zewnątrz funkcjonowałam całkiem nieźle..
I trafiłam na zajebistą terapeutkę. Oczywiście sukces mojego postrzegania siebie i rzeczywistości cały czas przypisuje mnie, ale Ja wiem, że to tylko dzięki jej pomocy, niesamowitej intuicji i wiedzy jestem taka jaka jestem. zajebista. nieśmiała. odważna. kreatywna. leniwa. uśmiechnięta. wrzeszcząca. spokojna. wulgarna. czuła. niepokorna. nieszablonowa. inna. podobna.
i choć ma tak pewnie większość ludzi :),
ja jako DDA, uczę się na nowo akceptować je w sobie - bez poczucia winy, że jestem taka sraka czy owaka, a nie jestem taka jak inni....
pomału czuje że zbliża się "kres" moich spotkań z terapeutką. czuję w kościach, że nawet ten post jest też takim sygnałem, ze pomału zaczynam stawać na własnych nogach...
a jeśli macie ochotę poczytać więcej o DDA odsyłam Was do bardzo ciekawego artykułu
Terapia DDA
Gosiu dużo przeszłaś...i po tym widać,że jesteś bardzo silną kobietką! :*
OdpowiedzUsuńdzięki. no fakt dużo i ... mało. zależy.
Usuńważne abym nauczyła się przekształcać własne doświadczenia w siłę i motor napędowy do lepszego życia
dzielna dziewczynka, przytulam mocno Gosiu, cieszę się że stajesz na nogach.
OdpowiedzUsuńoj tak.. cały czas ta mała dziewczynka, we mnie siedziała. czas na dorosłą kobietę :)
UsuńJestes wielka:-*
OdpowiedzUsuńdziękuję...to miło, że tak uważasz :)
UsuńDużo przeszłaś i jesteś silną osobą, podziwiam i życzę powodzenia.
OdpowiedzUsuńNo cóż, jedyną stałą rzeczą w życiu są...zmiany. nic nie trwa wiecznie, ale czemu by nie spróbować poprawić jakości swego życia? pzdr
UsuńWow, jesteś prawdziwą bohaterką!
OdpowiedzUsuńOjej...jaki komplement.. :)
Usuńdziękuje i pzdr ciepło.
Twarda Babka z Ciebie!
OdpowiedzUsuńDużo możemy się od Ciebie nauczyć :*
Moniczka..
UsuńJeśli komukolwiek pomoże to czym się dziele to warto się obnażyć...
Pamiętam "nowe" dziewczyny z mitingów, takie zagubione i przestraszone jak Ja kiedyś i wiem, że warto pomagać dzieląc się własnym doświadczeniem.
jestem na początku tej drogi, długo się zbierałam, żeby tu stanąć... i mam nadzieję, że dojdę tam, gdzie Ty...
OdpowiedzUsuńbrawo...
Kochana..na pewno...boś zajebista kobietka :)
Usuńi warto przedłożyć jakość życia nad ... wegetacje...
dostałam w życiu tyle wsparcia, że grzechem byłoby się nie podzielić i nie siać wiary, że warto mieć odwagę do zmian na lepsze.
Witaj, jesteś wielką i niezwykle silną kobietą :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
dziękuję, za wielki komplement :)
Usuńtak mi przykro z powodu Twoich doświadczeń
OdpowiedzUsuńPodziwiam cię, ja 35 lat zyję z tym DDa i chyba ju nic z tym już nie zrobię.
OdpowiedzUsuńGosie to silne babki,które jak chcą to mogą. ;) Dużo przeszłaś, ale to sprawiło, że jesteś teraz takim człowiekiem jakim jesteś, a jesteś super! :)
OdpowiedzUsuń