środa, 16 kwietnia 2014

Jak Skrajna "leczy"...frustracje

Wczoraj....
Powrót z pracy...
Małż pojechał do teściowej...
Ja rozłożyłam kołdrę na podłodze i udawałam "śpiącą królewnę" łypiąc jednym okiem na dzieci...
Wrócił małż.. a królewna wciąż "śpi"...

Zapytana przez niego czy idę na Zumbę, odpowiedziałam, że tak, choć nie miałam cholernie ochoty ruszać tyłka z domu...

Dziś ma świetny humor...między innymi za wczorajszy "trójpak"...
Wiecie co mi pomogło?


Po pierwsze - ZUMBA

opierdzielałam się jak mogłam, gubiłam kroki jak nigdy...ale pomimo tego poziom energii wzrósł...

Po drugie - PRZYJACIÓŁKA

Po Zumbie znalazła czas aby mnie wysłuchać...byłam tak cholernie spięta, że słowa nie chciały przejść przez gardło, a kiedy w końcu popłynęły i słowa i łzy...dotarłam do źródła frustracji ...
(osobny post obiecuję, bo to ciężki kaliber)
ps. której notabene od wczoraj nienawidzę ...schudła 6kg..beze mnie.. jędza..:)))

Po trzecie - SEKS

Wróciłam do domu, małż jeszcze nie spał, wpatrzony w monitor tv...poszłam się kąpać i tak pod prysznicem pomyślałam, ze skoro oboje jesteśmy tak spięci to może masaż nam pomoże...i trzecim podpunktem byłby MASAŻ gdyby nie to, że jak wyszłam z łazienki zastała mnie cisza i ciemność... Małż pod kołderką.. śpi...więc sama położyłam się obok...ale nie dane nam było spać...mamy "kochanych" sąsiadów trenujących "maratony" po 22, czasem i do północy...Biegają te ich dzieciory i spać nie dają...Jakoś tak w mroku odszukałam rękę małża...nie odsunął się.. odwzajemnił uścisk...
a potem uznał, że woli spać z brzegu łóżka (w zależności kto ma dyżur do młodej ten śpi od krawędzi) i tak przechodząc nade mną.. spotkały się nasze usta...


ps. dziękuję Wam w ostatnim poście za rady...każda jest na wagę złota...ważne aby nie dopuścić by frustracja trwała za długo i nie zatruwała nam życia...ale każdy musi znaleźć własne antidotum :)


13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Aha...czasem skrajności są fajne..zależy na którym biegunie aktualnie jestem :P
      ale czasem taki rollecoster bywa męczący...

      Usuń
  2. Najważniejsze, że znajdujesz rzeczy, które potrafią Cię wyciągnąć z beznadziejności jaką jest nic mi się nie chce i mam humor do d...! Brawo! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, ale jak widzisz nie obyło się bez "osób trzecich " :)))

      Usuń
  3. no punkt 3 jest najlepszy na wszystko ;-)
    ostatnio taka nabuzowana chodziłam przed okresem....:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak "czasem" nam się zdarza...po warunkiem, że nie jest zaplanowane...

      Usuń
  4. Tez mam takie emocjonalne skrajne wahania. Raz mi jest dobrze i jestem szczęśliwa, raz mam depresję. I tak właściwie wpływają na to drobne rzeczy. Podobno to kwestia dzieciństwa i pewnego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha...myślę, że TEN problem ma tu kluczowe znaczenie...

      Usuń
  5. Kurna ja coś nie mogę dotrzec do mojego antidotum, a ono byłoby na wagę złota.
    Cieszę się jednak, że u Ciebie jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje...każdy komentarz mnie uskrzydla...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...