czwartek, 1 października 2015

Plusy blogowania o wnętrzach

Od kiedy zaczęłam stawiac pierwsze kroki pod kątem tematyki wnętrzarskiej zauważyłam jego bardzo przyjemny aspekt. Częściej mam porządek w domu :))
No bo wiecie...burdel sam się nie sprzątnie...a nasze poranki to istny armagedon. Ciuchy w każdym kącie, pościel na łóżkach, w każdym pokoju talerze i kubki po śniadaniu bo nie łaska zjeśc przy stole a tym bardziej odnieśc do kuchni, nie marząc nawet o włożeniu do zmywarki...
Ale...są takie dni jak dziś gdy matka chora...

Na szczęście nie na tyle aby leżec i zdychac , tak jak miało to miejsce w niedzielę, gdy oboje z mężem zostaliśmy pokonali przez wirus jelitówki, a nasze dzieci (i tu uprzejmię prosimy o wyrozumiałośc czytelników pracujących w opiece społecznej) radziły sobie same... i powiem Wam, że były mega dzielne (z tego co pamiętam, bo większośc dnia albo rzygałam, albo spałam na zmianę z małżonem)...

Wracając jednak do mojej choroby, a raczej pobytu z tego powodu na zwolnieniu lekarskim w domu...
Wiadomo jak to jest jak choruje facet...wracasz z pracy a w domu brud, syf i mogiła. W sensie stosy garów, pranie wsypujące się z kosza, obiad nieugotowany...dobra generalizuje...ale nie spotkałam jeszcze kobiet, która na zwolnieniu lekarskim leżała by cały czas w łóżku...
Chora nie chora dom trzeba ogarnąc....
No i ja też tak mam. W przerwach między inhalacjami, suchym kaszlem...sprzątam i przy okazji przestawiam meble :). Bo jak jest cisza w domu są do tego warunki.
Dziś na tapecie stół z naszego salonu. A raczej salonu, który stał się też kuchnią.
Wrzucam dwie propozycje jego ustawienia. Zobaczmy, która przypadnie do gustu domownikom.
Ps. wybaczcie rozłożone łóżko, ale jak wraca syn lub mąż trzeba szybko się do niego...ewakuowac :))

Stół na środku pokoju




Moje centrum "dowodzenia" gdy rodzina wraca do domu :))


Stół pod ścianą









10 komentarzy:

  1. Co prawda to domownikom ma być dobrze, ale wyrażę swoje zdanie.

    Gdy patrzę na zdjęcia ze stołem na środku czuję harmonię. Widać, że jest to miejsce, przy którym zasiada rodzina, która dobrze się ze sobą czuje. To centrum życia, wymiany myśli i wrażeń. Każdy jest ważny. Żadne miejsce nie jest gorsze ani lepsze, do każdego krzesła jest równie łatwy dostęp i każdy każdego dobrze widzi.

    Stół przy ścianie sprawia wrażenie jakby to centrum życia i cieszenia się wspólnym towarzystwem przy posiłku nie było w tym domu takie ważne. Ktoś, kto będzie siedział na krześle przy szafkach będzie przeszkadzał przy sięganiu do nich w razie takiej potrzeby. Osoba siedząca po drugiej stronie przy ścianie ma trudny dostęp do tego krzesła, gdy ktoś usiądzie na krześle obok. I znów ktoś przeszkadza, trzeba przeprosić, żeby usiąść. Ktoś musi wstać, dać dostęp - będzie zirytowany, że dopiero co usiadł i musi wstawać. To takie maleńkie niuanse, niby nieistotne, ale na dłuższą metę wpływają na domowników i sprawiają, że atmosfera w domu jest dobra lub nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Róża :)
      podoba mi się ze stołem na środku, ale dziś padł argument po powrocie do domu że za dużo miejsca zajmuje.
      za to fakt - gdy stoi pod scianą, ten kto siedzi przy szafkach zawsze słyszy "przepraszam, moge wziac lyzke, widelec i tym podobne"...

      Usuń
  2. Haha " częściej mam porzadek w domu" ;) Ja akurat mam obsesję na punkcie porzadku wiec zawsze jest, choć nie ukrywam, że ja czasem też mam lenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj maż za to narzeka u mnie na "brak obsesji", hehe

      Usuń
  3. Zgadzam się z Różą odnośnie dotyczących atmosfery w domu, ale z punktu widzenia wystroju wnętrza stół również wygląda lepiej w wersji: na środku, wnętrza sprawia wrażenie przytulniejszego i zapewne ma lepsze proporcje, patrząc na wnętrze jako całość. Podejrzewam, że ze stołem przy ścianie wnętrze wydaje się długie i wąskie. Chociaż moim zdaniem, co do dostępności do szafek to w tej wersji pewnie nie będzie lepiej niż wtedy gdy stół stał przy ścianie, gdyby zaszła potrzeba sięgnięcia do którejś z szuflad, bo odległość od stołu do szafek jest niewielka - ok. 40-50 cm. I jeszcze szkoda, że nie ma gniazdka przy szafkach, nie widać byłoby wtedy przewodu od lampki, i ja delikatnie odsunęłabym ją (lampkę) od ściany, bo teraz sprawia wrażenie przypadkowo postawionej. Ale i tak wersja ze stołem na środku bardziej mi się podoba i pewnie tak samo bym ustawiła.
    A Tobie życzę szybkiego powrotu do zdrowia i inwencji twórczej :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do lampy to masz 100% racje. stoi tam z braku laku. bo gdy stól stoi na srodku nie mam pomyslu na kąt pod ścianą. mnie podoba sie wersja na srodku ale chyba z mniejszym lub docelowo okraglym stolem...

      Usuń
  4. Mnie tez sie bardziej podoba na środku, a jak wybrała rodzinka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż woli pod ścianą...bo mu przestrzeń zabiera. no i lepszy dostęp do gniazdka pod ścianą...
      Ja wolę na środku bo jest przytulniej, ale fakt jak podłączyłam laptopa to się o kabel potykałam...:)

      Usuń
  5. podoba mi się przy scianie :) na środku jak dla mnie troszkę chaotycznie, zajmuje dużo miejsca...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje...każdy komentarz mnie uskrzydla...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...