poniedziałek, 26 października 2015

Przedszkolne dylematy - Matki

Napisałam "Matki" - bo wiecie co? coś sobie uświadomiłam.

Może to zajedzie "kiepską psychologią", ale zdałam sobie sprawę, że jest rozwiązanie.
O ile zmiana grupy wydaje się (przede wszystkim "mi się wydaje") będzie najprostszym i najłatwiejszym rozwiązaniem...o tyle podjęcie pewnym działań może być - lepsze i korzystniejsze dla mojej córki.
Prawda jest taka, że nie ułatwiam mojej córce pobytu w jej grupie (bo nie chodzi o samą instytucję przedszkola, bo uważam, że to bardzo dobra decyzja i sama na pewno nie zapewnie jej takiego rozwoju i doświadczeń oraz społecznych zachowań -  jakie może jej dać zabawa i praca w grupie)...
Zapytacie czemu?

Otóż wyjaśniam.

 -Pierwsza sprawa. Drzemki
Świadomie zapisałam córkę do grupy śpiącej, bo wiem, że jako 3 latka tego odpoczynku potrzebowała.
Natomiast, nie zdawałam sobie sprawy, że spanie w domu, a spanie w przedszkolu to zupełnie inna bajka.
Dom to ciepło, magiczna atmosfera, spanie w swoim łóżeczku, bezpieczeństwo, mama czytająca bajeczkę, trzymanie za rączkę dopóki nie zaśnie...i nagle...BUM...Ona ma spać w obcym miejscu, bez całej tej domowej atmosfery...Trauma. Nawet Ja mam kłopoty aby zasnąć u obcych jedną noc, a co dopiero takie małe dziecko w obcym miejscu, bez rodziców, skazane tak naprawdę sama na siebie. Na pewno nie ułatwiały tego płaczące dzieci z grupy. No nie wiem czy jest w ogóle szansa wyspania się przy takim akompaniamencie.
Teraz jest lepiej. Hania wie co ją czeka, jest na to przygotowana. Choć od początku spała ze swoją maskotką, teraz zabiera coś, co przypomina jej dom. Jej podusia - rogal. Kiedy widzimy się popołudniami, chwali się dziś zasnęła sama. I jestem z niej dumna..
Chce chronić swoją córkę przed przykrymi uczuciami, konsekwencjami naszych decyzji, a prawda jest taka, że ją krzywdzę. Bo czy nie jest bardziej wartościowe i motywujące jest to , że poradziła sobie w sytuacji, która na początku ją przerastała? 

- Druga sprawa. Krytyka.
Nie raz nie dwa na każde pytanie kogoś znajomego na pytanie "jak tam w przedszkolu?" - krzywiłam się jakbym połknęła cytrynę, opisując że szczegółami jaka Hanka tam nieszczęśliwa, a i Panie słabo dbające o rozwój dzieci, w przeciwieństwie do drugiej grupy..Masakra powiecie..No i macie rację. Bo potrafiłam takie rzeczy mówi w obecności dziecka..Podwójna masakra.
Odkąd przestałam głośno krytykować Panie..za to podkreślać ich zalety, czyli nie skupiać się tylko na wadach i wiecie co? Ostatnio zostałam zaskoczona tekstem córki, że "Mamo, wiesz, a Ja lubię ciocię "W"...".
Myślę, że moje osobiste rozczarowania i przekonania powodują, że moja frustracja przelewa się też na córkę.

Natomiast uświadomiłam sobie też źródło swojej frustracji i tak naprawdę zdałam sobie sprawę kto jest celem mojej złości..

Jestem zła, że moja córka trafiła do grupy maluszków, gdzie dzieci wciąż noszą smoczki, wciąż noszą pieluchy. jestem zła na Panią Dyrektor, że z grupy przedszkolnej trzylatków tak naprawdę stworzyła grupę maluchów, gdzie część dzieci powinna być jeszcze w żłobku...
Że Pani Dyrektor zgodziła się przyjąć dzieci nie dostosowane jeszcze do samodzielności, ba...a jeśli miała powody aby je przyjąć to czy nie powinna zatem przydzielić dodatkowej pomocy?
Owszem..przychodzi jedna Pani, aby pomóc...rozłożyć leżaczki? WOW... :(

Więc jak tu się dziwić naszym Paniom, pewnie średnio są szczęśliwe, że zamiast skupiać się na zabawie i uczeniu naszych maluchów, muszą niektórym zmieniać pieluchy .
Rozumiem, gdyby była przydzielona Pani do pomocy, ale na zebraniu dowiedziałam się, że nikt naszym Paniom nie pomaga. A pani Dyrektor obiecywała, ze będzie dodatkowa pomoc..i co?
Na tyle co mogą Panie się starają się uatrakcyjnić pobyt swoim podopiecznym...

I tu mnie olśniło...Nie sądzę abym mogła w jakikolwiek sposób wpłynąć na relacje między nauczycielkami, a dyrekcją. Zresztą nawet nie chcę. Bo to są tylko moje domysły...

Ale jest coś co Ja mogę zrobić...
Bo zamiast narzekać, że nic się nie dzieje w naszym przedszkolu postanowiłam sama coś zainicjować.
Zobaczymy...jeśli spotka się to z aprobatą Pań i Rodziców to super.

"Bo życie w ciągłym poczuciu braku, może sprawić że przestajesz zauważać to co masz".. 

A mam chęci, pomysł, jestem kreatywna i lubię pomagać...jeśli mój pomysł wypali na pewno Wam o tym napisze :)





a tak wygląda pokonanie traumy "robota kuchennego"
dzielna dziewczyna :)

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. oj tak. Hanka jest mega dzielna dziewczyna :))

      Usuń
  2. Ja dodam coś od siebie... zaufanie dla pań przedszkolanek... Mi o wiele łatwiej przychodzi zostawianie Filipa w przedszkolu odkąd uświadomiłam sobie, że przecież te panie to "kadra wykwalifikowana", one wiedzą co robią i mają swoje sposoby, również na smutki naszych dzieci.
    No i czekam aż się pochwalisz co tam wymyśliłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt mają. one to tez ludzie. jedne sa kreatywne a drugie byleby odbebnic...

      Usuń
  3. Szok, wiesz? Moja mama jest przedszkolanka, wiec od malego mam z ta instytucja do czynienia. I w zadnym z przedszkoli, w ktorych mama pracowala, nie przyjmowano dzieci, ktore nie byly odpieluchowane. Przyjmowane byly nawet 2-latki, ale warunkiem bylo, zeby nie nosily juz pieluchy. Dlatego dziwie sie, ze pani dyrektor w przedszkolu urzadzila sobie grupe zlobkowa... :/ Panie pewnie sa wsciekle, bo zamiast prowadzic zajecia, spedzaja pol dnia przewijajac maluchy. Moja mama, w najmlodszej grupie miala "nianie" do pomocy, a wszystkie dzieci zalatwialy sie juz na kibelek. W grupie Hani potrzebna bylaby przynajmniej jeszcze jedna osoba... :/

    Co do spania masz racje. Do mnie dotarlo dopiero po czasie, ze Bi w przedszkolu nie mogla sie wyciszyc, byla zbyt zestresowana zeby spac. Nawet maskotka z domu nie pomagala. Panie znalazly na to sposob i poprosily, zebym przyniosla dla Bi zdjecie naszej rodziny. Okazuje sie, ze bardzo jej pomagalo, kiedy przed spaniem popatrzyla sobie na rodzicow oraz brata i pomyslala, ze juz za kilka godzin bedzie z nimi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo u nas tez byly zdjecia :). ale to chyba nie pomoglo. postanowilismy o nic nie wypytywac Hanki aby jej dodatkowo nie stresowac. jak bedzie chciala to sama powie. fakt ze bedac w maluchach duzo traci bo spiaca grupa ma mniej atrakcji niz grupa niespiacych 3,4 latkow.
      rozmawialam z panua dyrektor o spacerach dopoludnia..zobaczymy czy beda jakies efekty :)

      Usuń
  4. Ojejku! Faktycznie dylematy i trudna sprawa z tym przedszkolem~!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje...każdy komentarz mnie uskrzydla...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...